co tam, jak tam

18.08.2020
To już miesiąc jak jestem bezrobotna. Poprzednią firmę mam w najgorszych koszmarach – nadal zadziwia mnie jak bardzo zniszczyła mnie w jeden miesiąc. Wszystko co wypracowałam w ostatnich 4 latach poszło w cholerę z tak głupiego powodu. Ważne, że mogę to odciąć teraz grubą kreską i zacząć od nowa. ZNOWU.
Przyjechałam do Gdańska odpocząć. Niestety zmartwienia nawet tutaj nie pozwalają mi zasnąć spokojnie. Jestem przerażona. Po prostu – w dwóch słowach.

19.08.2020
Ciężko mi złapać dobry nastrój na spotkania. Z początku nie mogłam się zdecydować czy w ogóle powiem komuś o moim przyjeździe. Potem sama siebie ganiłam za aspołeczność, bierność i bycie chujową przyjaciółką. Powoli zaczęłam pisać do ludzi. Nie żałuję ale w środku gdzieś ciągnie mnie do tego by wrócić do łóżka. Nie wiem co mogę powiedzieć. Głównie zajmuję się dziennikowaniem, próbuję coś porysować. Jak siedzę zabarykadowana w swoim grajdołku to nie dochodzi do mnie spora ilość bodźców ze świata, który tak mnie drażni.
Mogłabym przestać zachowywać się tak dziwnie.
Dawno nauczyłam się, że powinnam być dobra dla siebie, że jestem warta wiele i zasługuję na więcej.
Ale w takich chwilach po prostu w to nie wierzę. Wiem, ale nie wierzę. Liczę, że z nowym miesiącem część z problemów się rozwiąże.

wiara w siebie

Za tydzień wracam do pracy. Niemal dwa miesiące wracam do siebie a jestem nawet nie w połowie drogi. Nie mogę jeszcze o tym myśleć bo odbiera mi to dech w piersi i sprawia, że wbijam sobie paznokcie w przedramiona czasem aż do krwi. Tylko Xanax pozwala mi zasnąć nad ranem – nigdy nie przyszło mi do głowy, że ta pigułka zaplącze się w moim życiu. Jest mitycznym symbolem chorób cywilizacyjnych. Ale jestem wdzięczna za to, że pozwala mi przestać czuć gdy jedyne co czuję to strach. To jest taki moment, że gdyby nie dżuma to pewnie wróciłabym na terapię – a to z moich ust rzadkie wyznanie. Doceniam bardzo czas na oddziale, ale widzę teraz jak wiele dziur nadal we mnie pozostało. Ta świadomość chyba jest ważna. Tak myślę.
Jesteśmy w takim głupim okresie, że nikt nie wie co ma robić i jak działać. A ja odnajduję się w tym jak ryba w wodzie – na co dzień też nie wiem co robić. Mija mi to chyba łagodniej właśnie z tego powodu. Staram się trzymać w kupie moich bliskich pomimo dzielących nas setek kilometrów.
(…)
Otworzyłam swój sklepik z naklejkami i artami. Miałam to zrobić już przeszło dwa lata temu i jestem z siebie naprawdę dumna. Przez cały ten czas napędzały mnie zachęty ludzi wokół a teraz? Zaczęłam podważać sens przedsięwzięcia już następnego dnia po starcie. Dlaczego tak brak mi wiary w siebie?

nowy początek

Po zalogowaniu się na wordpressa pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy było to, że ostatni blog, jaki tam stworzyłam nazywał się „dzienniki nadmorskie”.
Otóż dzienniki już nie są nadmorskie a w sumie wcale już nie są? Długo minęło odkąd pisałam ostatnio. To było zaraz po wyjściu ze szpitala, a więc już prawie 8 miesięcy temu. Od tego momentu zdążyłam spakować wszystkie swoje aparaty i wyjechać na Śląsk. Czy to terapia mi pomogła? Nigdy się tego nie dowiem. Mojego stanu psychicznego nie określiłabym jako dobry w obecnym czasie dżumy, każdy z nas odczuwa inaczej sytuację. Biorę tyle leków, że nie mam siły na myślenie. A jak powoli ustępują to bardzo szybko wpadam w ataki paniki. Filip Chajzer approves.
W głowie mam uporczywe brzęczenie, niczym świetlówka w pustym korytarzu w scenie horroru.
Mieszkam teraz w ogromnej, starej kamienicy z ośmioma kotami, dwoma psami i przyjaciółmi. Dom wariatów? Może, ale na pewno całkiem nieźle się w tym odnajduję. Z pracą nie jest najlepiej. Ale to właśnie ona wpędza mnie w panikę, więc udawajmy przez chwilę, że mnie to nie dotyczy.
Kupiłam sobie pełnowymiarową sztalugę i planuję przelać emocje na coś dużego. Kipię niczym wulkan złością i strachem, można się od tego porzygać.
Atmosferę wyczuła nawet Fiona Apple, bo wydała pierwszą po 8 latach płytę. Jej moc przyciągnęła nawet sezonowców, bo memów widziałam na ten temat aż za wiele. Poznałam Fionę przy okazji premiery płyty „The Idler Wheel Is Wiser Than the Driver of the Screw and Whipping Cords Will Serve You More Than Ropes Will Ever Do” (ten tytuł tho) i zakochałam się bez pamięci w sile jej głosu i emocjach jakie nim przekazuje. Miałam wtedy 22 lata i byłam w emocjonalnym śmietniku. Fiona pokazała mi jak kopnąć życie w twarz.
No witam więc wszystkich. New blog who dis.